Mam na imię Filip. Urodziłem się w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych 27.03.2005 o godz 9.05, w Trzebnicy. Rodzice wołają na mnie Filipek, Fibcio, Fifi. Jestem największym skarbem moich Rodziców. Waga 3620g, wzrost 58cm. Mam brata Adasia, który również urodził się w Trzebnicy, 20.05.2008 roku. I jest takim samym skarbem rodziców jak ja. Na Adasia wołamy: Adam, Adaś, Adaśko. Waga 3920g, wzrost 60cm.
RSS
środa, 31 stycznia 2007
Kupa w nocniku i nie tylko....

Filip już dostaje "świra" od tego siedzenia w domu, skacze po wszystkich sofach, meblach, wchodzi nawet na lodówkę. Jego zainteresowaniu nie umknie nic, w końcu padło na pampersa. Kombinował coś przy nim, kombinował, podszedł do taty i ruchem ręki poprosił o zdjęcie. Tatko ściągnął a Filip zaczął bawić się samochodzikiem. Po kilku minutach ściąga spodnie. Podchodzę i mu te spodenki poprawiam, w końcu załapuje że dziecku pewnie siku się chce. Biegnę co sił w nogach po nocnik,żeby zdążyć. Filipos rozsiada się na nocniku a ja zaguduję siku,sikaj, Filipek powtarza si, si, si, zaglądamy do nocnika a tam nie si tylko kupa. Tatko zajął się wypróżnieniem nocnika a ja pupą Fibcia. Hm, rodzice zadowoleni, że pociecha w końcu załapała o co chodzi. A Filip siedzi cichutko w kąciku i coś mruczy, tatko mówi jakoś dziwnie cicho jak na Filipa, podchodzę do niego, biorę go do góry a kupa kapie po dywaniku w łazience. :)) Taki numerant z tego naszego Fibcia.

 

Jeżeli chodzi o anginę to ma się lepiej, dużo lepiej. Filip przesypia już nocki i zaczął normalnie jesć. Teraz jestem zaniepokojona kupami, bo ta wyżej opisana była jakaś zielona,kolejna była całkowicie czarna. Czyżby kolejne choróbsko na nas się czaiło. Czekamy na następną, jeżeli kolejna będzie taka brzydka to kolejny raz pomaszerujemy do lekarza.

Dzisiaj siusiu cały dzień było do nocniczka !!!

15:58, agnesik190
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 stycznia 2007
Odwiedziny

Wczoraj do chorego Filipka przyszła Beatka. Filipek bardzo cieszył się z odwiedzin cicoci, a jeszcze bardziej z samochodzików które dostał. Popisywał się tańczył, biegał po całym domu, podawał różne zabawki i powtarzał różne słówka.

Dzisiaj w odwiedziny do Fibcia przyjechała babcia i dwie kuzyneczki Asia i Basia.

Nowe słowka: pij, pij i gja czyli gra.

 

10:48, agnesik190
Link Komentarze (3) »
niedziela, 28 stycznia 2007
Nowe zdjęcia Filipa w galerii

Właśnie opublikowaliśmy zdjęcia zawierające dwudziesty drugi miesiąc życia naszego synka.Zdjęcia obejmują Sylwester z Gosią u cioci Marysi, pożegnanie Karoliny, specer po Rynku Wrocławskim, zabawy z kotem, zakup ciastoliny i imenininy mamy. Zapraszamy do oglądania i wpisywania komentarzy z galerii właśnie w tym miejscu.

Odnośniki do galerii poniżej.

17:38, agnesik190
Link Komentarze (5) »
Choróbska - ciąg dalszy.

Kolejny dzień choroby za nami.

Już wczoraj wieczorkiem była poprawa, Fibcio zjadł rosołek z kluseczkami, ugotowany na kórzych łapkach, ładnie też bawił się klockami. Sam włożył lekarsteko z dozownikiem do buzi i mama szybciutko psiknęła. Dzielny chłopczyk. Do syropków trzeba było namawić, ale zostały wypite.

Niestety noc była cieżka, spanko, marudzonko, kołysanko, spanko, marudzonko, kołysanko - cała noc taka. Podać lekarstwo w nocy to masakra, mały krzyczy w niebogłosy, ale musieliśmy, chwilkę jest lepiej i znowu to samo.

Rano humorek dopisuje, ładnie wypił lekarstewka, spryskaliśmy gardziołko i nawet zjedliśmy co nieco popiwszy cała butlą herbatki.Ładnie się bawimy klockami i podziwiamy biały śnieg (snie) za oknem.

09:54, agnesik190
Link Komentarze (3) »
sobota, 27 stycznia 2007
Wizyta lekarska nr.2

Wczoraj wieczoram ponownie wybraliśmy się do lekarza, niestety Fibcio chory, angina ropna. Tym razem były wielkie problemy z badaniem Filipka, synek tak krzyczał aż panie pielęgniarki z recepcji przybiegły zobaczyć co się dzieje a przy okazji dały naklejeczki Filipkowi.

Filipek nie chce jesć, mało pije, jest wielki problem z łykaniem lekarstw-syropków i ze spryskiwaniem gardziołka. Mama musi trzymać a tatko albo podaje syropiki lub psika gardziołako. Niestety musimy przyjmować antybiotyk i to aż przez 10 dni. Problem jest też ze spaniem, w dzień Filipek sam się kładzie do leżaczka,ale zasnąć nie może, mamka musi cały czas być przy syneczku kołysze i opowiada bajeczki. Wieczorem ( w nocy) Filipek podsypia 30 mniutek i budzi się i tak czuwamy, 2 godziny mama , 2 godziny tata.

Temperatura utrzymuje się nadal w granicach 38 stopni.

16:54, agnesik190
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 stycznia 2007
W oknie.

Wyglądamy sobie przez okno , pytam Filipka gdzie jest śnieg? Filip odpowiada tjuuuuuuuu je snie, pokazując przy tym zabawnie paluszkiem.

Mimo tych cholernych nocek, kochamy naszego szkraba.

08:53, agnesik190
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 stycznia 2007
Jaka to melodia ?

Jak tylko usłyszę że zaczyna się teleturniej "Jaka to melodia?", biegnę co sił w nogach przed telewizor. Biorę babcię za rękę i tańczymy w kółeczku, kiedy babcia się już zmęczy, tańczę sam. Tak sobie tańczę przez cały czas trwania teleturnieju, nie ma mowy o jakimkolwiek odpoczynku.

Niestety Filip wrócił do sarych zwyczajów i nie przesypia nocek, są noce gorsze i lepsze, ale dzisiejsza noc należała zdecydowanie do tych gorszych. Filip płakał przez całe 2 godziny, żadnym sposobem nie mogliśmy go uspokoić. Cały czas na rękach u mamy, tato bardzo chciał pomóc mamie i brał syneczka na swoje ręce ale wtedy krzyk był głośniejszy i baliśmy się że przyjdą sąsiedzi zobaczyć co robimy dziecku. Po dwóch a może nawet trzech godzinach walki, kołysania noszenia na rączkach, przekładania z łożeczka na leżaczek i z leżaczka do łóżeczka ,śpiewania, opowiadania bajek itd. miałam dość. Położyłam krzyczącego Filipa do łóżeczka, delikatnie przykryłam kocykiem a sama położyłam się spać, przybiegał do mnie, spowrotem odniosłam "gadzinę " do łóżeczka, znowu przybiegł, znowu odniosłam, delikatnie przykrywając kocem. Płakał, kwękał ale nie miał sił już wstawać i w końcu zasnął. Spał ale co chwilę było słychać pokwękiwanie. Jesteśmy zaniepokojeni, czy coś go boli?, czy to zły sen?.

Po tak ciężkej nocy wstałam i szybko pobiegłam do kuchni nastawić wodę na kawę. Zalewam kawkę dla siebie i dla Maćka, a tu do jednej kawy coś plum, do drugiej coś plum. Wyławiam a to winogron, coż za pomysłowość naszego synka. Nie ma jak z rana kawa z winogronem. No comments.

Nowe słowa Filipa. Praktycznie Filip powtarza już każde słowo jakie mu się powie, fakt że po swojemu, ale fajnie go posłuchać i się pośmiać:

ciocia - cio cia, Miłosz - Milos, Kacper - Kaspel, dziękuje - kuje, śnieg - snie, dywan - mywan

20:03, agnesik190
Link Komentarze (1) »
środa, 24 stycznia 2007
Śnieg ! Śnieg ! Śnieg !

Dzisiaj po raz pierwszy spadł śnieg tej zimy. Moja radość była ogromna, ganiałem po śniegu, tarzałem się, robiłem orły, kulki śniegowe i wszystko co tylko możliwe jest do zrobienia ze śniegu. Poliki już miałem czerwone, ale do domu nie chciałem iść!!!! Bawiłem się sam, żadnych innych dzieci nie było. Babcia siłą zaciągnęła mnie do domu , odpoczęliśmy, ogrzaliśmy się , wypiliśmy ciepłą herbatkę i wybraliśmy się w podróż autobusem na Psie Pole. Ja i moja babcia to takie dwa podróżniki jesteśmy. Na Psim Polu poszliśmy na pocztę, do apteki, do sklepu i na przystanek, zanim autobus przyjechał to ganiałem gołębie. Pod blokiem znowu chwila zabawy w śniegu, powrót do domu i znowu cieplutka herbatka.

A moja mama mówi,że w sobotę znowu będzie padał śnieg, więc rano pojedziemy kupić saneczki a później pojedziemy zjeżdżać z górek. Już się cieszę i nie mogę doczekać sie soboty!!!!

21:55, agnesik190
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 22 stycznia 2007
Spotkanie

Dzisiaj po dłuższej przerwie spotkałem sie z moim przyjacielem Miłoszkiem. Radość była niesamowita, machaliśmy rączkami, skakaliśmy, przytulalismy się, przecież nie widzieliśmy się tydzień !!!! Później dołączyli do nas Kacperek, Kubuś, Weronika i Nadia. Weronika miała wózek z lalką, więc sobie pożyczyłem i biegałem z nim po całym placu zabaw. W przyszłości będę dobrym Tatusiem,bo wyjmowałem lalę, przytulałem, całowałem odkładałem do wózeczka, przykrywałem kocyczkiem, kołysałem i spacerowałem podśpiewując coś pod nosem. Weronice za to pożyczyłem mój samochód ze sznurkiem :)). Kiedy zabawa w dom się znudziła, kręciliśmy się wokół słupa, a później ganialiśmy się wokół budki- sklepu.

Wieczorkiem było bliskie spotkanie z torebką mamusi, która została niopatrznie zostawiona na krzesełku w moim zasięgu. Wyjąłem wszystkoco się dało wyjąć , a ponadtko z portmonetki wyjąłem drobne pieniążki, które wrzuciłem do zegarka-budzika robiąc z niego skarbonkę.

Sen dzisiaj mi służył, drzemałem 3 godzinki, i wieczorkiem poszedłem spać już o 21 !!!

22:03, agnesik190
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 stycznia 2007
Weekendowe wrażenia

Sobota imieniny kota

Byliśmy dzisiaj na basenie wraz z kuzynką Asią i kuzynem Marcinem. Oj wyszalałem się, w małym brodziku pływałem sam, kladłem się na kulę, masowałem sobie plecki i biegałem po murku. Na basenie rekraecyjnym zaopatrzony w pływaczki i kółko pływałem z pomocą mamy lub taty. Byłem bardzo zadowolony, machałem nogami i rączkami ile mogłem. Później Asia zabrała mnie do jaccuzi i tam relaksowałem się wśród bąbelek.

Jak wróciliśmy padłem z wyczerpania i spałem 2 godziny.

Wieczorkiem pojechaliśmy na "pożegnanie Karoliny". Na zdjęciu idziemy na imprezkę, którą zorganizowaliśmy w pizza hut, na wrocławskim Rynku.

Faceci dwaj

Karolinka to koleżanka mamusi z pracy, która podjęłą życiową decyzję i wyjeżdża z Polski do Czech, będzie mieszkała w Pradze. Dotarliśmy do celu, Karolka już na nas czekała.Na wstępie jak prawdziwy dżentelmen na przywitanie wręczyłam kwiatka,różyczkę. Póżniej zamówiliśmy sobie pizzę, dziewczynki oczywiście piwko, a ja dostałem soczek jabłkowy. Wzięliśmy również bar sałatkowy i ja wyjadałem kukurydzkę i zielony groszek. Na początku siedziałem w siedzonku dla dzieci- co możecie zobaczyć na zdjęciu , później u mamki na kolankach, póżniej przyszedł czas na Karoliny kolana - również widać na zdjęciu,a na sam koniec biegałem po pizzerii i podrywałem dzieczyny. Tato powiedział, że to nie ten przedział wiekowy, ale wiecie nie wiem o co mu chodziło.....

Piję soczek

U Karolki

Po takim obżarstwie poszliśmy na spacerek po Rynku. Ja byłem przewodnikiem -sami zobaczcie na zdjęcie, a cała wycieczka chodziła za mną ,a czasami musiała nawet biec, bo ja szybki jestem, hi hi hi.Podziwialiśmy fontannę nocą, lodowisko oraz stoiska z kwiatami.

Przewodnik

Fontanna

Na spacerku spotkaliśmy też Mariolę i jej męża, okazuje się że oni mają córeczkę Weronikę i to w moim wieku, jest starsza ode mnie zaledwie o 12 dni. Muszę ją koniecznie poznać.

A kto nie widział wrocławskiego Rynku nocą, może zobaczyć na tym zdjęciu.

Rynek

A na sam koniec zrobiłem Karolinie pa, pa ,pa, przybiłem piąteczkę, posłałem buziczkę rączką i pocałowałem Karolinkę w dwa policzki. Taki jestem gość.

W drodze powrotnej zjaadałem sie czekoladami, które dostałam od Karolci. Siedziałem cichutko i mama z tatą się dziwili co ja taki grzeczny jestem. W domu zagadka się wyjaśniła, cała kurteczka , buśka i rączki były w czekoladzie, wyglądałem jak Murzynek Bambo.

Niedziela - imieniny mamy

Już z samego rana, jak tylko wstaliśmy złożyliśmy naszej mamie gorące życzenia i wręczyliśmy kwiatki. Tato podarował mamie taką długaśną czerwoną różyczkę a ja przepięknego żółtego kwiatka.Kwiatki możecie zobaczyć na zdjęciu, mamka była tak szczęśliwa, że odrazu zdjątko pstryknęła.

Kwiatki

 

Mamka troszkę się zaniepokoiła bo dostała sms-ka od cioci Ani z Legnicy, że nie przyjedzie ponieważ jest chora. Miała przyjechać ze swoim narzeczonym. Później kolejna wiadomość, że kolejni goście nie przyjadą ze względu na wiejące wiatry. W rezultacie przyjechał Zawa z Ulą i Maciek z Betką. Było miło, wujek Maciek usiadł ze mną na dywanie i budowaliśmy sobie z klocków przeróżne budowle. Zabawa była przednia.Muszę się pochwalić, że wszystkim smakowały rogaliki, które z trudem wyrabialiśmy rano. Kto nie był niech żałuje :))

Odkrycia dnia:

rodzynki - posmakowały mi bardzo

oglądając zdjęcia na siebie wołam ja, do tej pory mama była mamą, tato był tatą a ja byłem oooooo !!!!!

18:07, agnesik190
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3